Diament króluje wśród kamieni szlachetnych, a jego legendarna sława, wyjątkowe piękno i symbolika sprawiają, że od wieków jest przedmiotem pożądania. Jego nazwa pochodzi od greckiego słowa „adamus”, które można przetłumaczyć jako „niepokonany” lub „niezniszczalny”. Nazwa nawiązuje do jego twardości i odporności na uszkodzenia. Diamenty, składające się z atomów węgla, są najtwardszą naturalnie występującą substancją na Ziemi, stąd też mają zastosowanie nie tylko w jubilerstwie ale i w przemyśle.
Już w IV wieku p.n.e. w Indiach szlifowano diamenty i umieszczano je w oczodołach posągów bóstw, wierząc, że są one trzecim okiem widzącym w przestrzeni i czasie. Diamenty stosowano także w celach leczniczych. Starożytni Grecy cenili i czcili diamenty wierząc, że są to łzy bogów. Ze względu na ich wysoką cenę pozostawały one jednak w posiadaniu najbogatszych mieszkańców Aten i władców. Rzymianie wierzyli, że diamenty są okruchami gwiazd. Nieoszlifowane diamenty nosili mężczyźni podczas bitew. Diamenty umieszczane pod zbroją symbolizowały męstwo i odwagę.
W Europie diamenty rozpowszechniły się dopiero w XII wieku. Podobnie jak w starożytnym Rzymie, rycerze wkładali kamienie pod zbroję, a we wczesnym średniowieczu zaczęto je także szlifować. Wielkim wielbicielem diamentów był podobno sam Karol Wielki. Dużą kolekcję diamentów miała także cesarzowa Teodora. Mała wiedza na temat obróbki i wysokie ceny diamentów wpłynęły na niechęć do kupowania tych kamieni, jednak wraz z podróżami Vasco da Gamy ich popularność wzrosła. Ośrodek handlu diamentami przeniósł się z Wenecji do Lizbony, a od XIV wieku diamenty zaczęto szlifować w Antwerpii, która do dzisiaj pozostaje centrum obróbki i handlu diamentami. Oszlifowane diamenty noszą nazwę brylantów. Diament stał się bardziej dostępny, ale ciągle rzadko stosowany w jubilerstwie. Zmianę przyniosły oświadczyny arcyksięcia Maksymiliana I w 1477 roku, który ofiarował Marii Burgundzkiej pierścionek zaręczynowy z diamentowym/brylantowym oczkiem. Diamentowe pierścionki stały się bardzo popularne wśród szlachty i bogatego mieszczaństwa, choć nadal diamenty nosili przede wszystkim monarchowie. Również dzisiaj brylanty/diamenty wiodą prym w pierścionkach zaręczynowych. Brylant – ekskluzywny szlifowany diament, lśniący tęczowym blaskiem, uważany jest za tradycję zaręczyn. Pierścionek zaręczynowy z brylantem jest symbolem miłości, która będzie trwać wiecznie. Jego klasyczna barwa często interpretowana jest jako oznaka czystości, niewinności i wierności. Taki symbol oświadczyn pomaga w stworzeniu harmonijnego, pełnego spokoju i szczęścia związku, który będzie zdolny przetrwać wszelkie problemy bez najmniejszego „zadrapania”.
Przez kilka tysięcy lat, aż do początku XVIII wieku, wszystkie diamenty pochodziły z Indii i z Borneo. Z uwagi na wyczerpywanie się złóż indyjskich, przez wiele lat potrzeby rynku były zaspakajane diamentami wydobywanymi głównie w RPA. Diamenty pozyskiwano też w innych krajach afrykańskich. W XVIII wieku odkryto złoża diamentów w Brazylii, która przez 150 lat była głównym ich producentem. W wieku XX duże złoża diamentów odkryto w Rosji, która obecnie zajmuje IV miejsca w ich wydobyciu, po Australii, Zairze i Botswanie oraz przed RPA. Światowe zasoby złóż diamentów naturalnych sięgają ok. 400 ton.
Diamenty najczęściej są przezroczyste, te kolorowe występują dość rzadko, stąd ich ceny są znacznie wyższe. Niebieskie diamenty stanowią 0,02% wszystkich diamentów a ich barwa jest efektem obecności bromu. Czerwone diamenty, które nazywane są rubinowymi, prawdopodobnie zawdzięczają swoją barwę zaburzeniom w atomowej strukturze krystalicznej. Szacuje się, że na Świecie jest ich jedynie 30, stąd i wysoka ich cena – ok. 2 mln dolarów za karat.
Diamenty stanowią najbardziej prestiżowy surowiec na rynku jubilerskim, którego wartość szacuje się na około 220 mld dolarów, przy czym sprzedaż biżuterii rośnie w tempie o ok. 5-6 proc. rocznie. Co prawda w ostatnich latach wartość diamentów wydobywanych w kopalniach zmalała, zwiększyła a się natomiast produkcja i sprzedaż diamentów syntetycznych. Obecna technologia pozwala bowiem produkować diamenty w procesie laboratoryjnym. Diamenty laboratoryjne wytwarza się w kontrolowanym przez człowieka środowisku przy użyciu ekstremalnego ciśnienia i ciepła, dzięki czemu odtwarza się sposób, w jaki powstawały naturalne w płaszczu Ziemi. Diamenty sztuczne są chemicznie, fizycznie i optycznie identyczne w stosunku do diamentów kopalnianych, a do tego tańsze o ok. 80%. Wizualnie diamenty laboratoryjne oraz te wydobyte w kopalni są nie do rozróżnienia.
Najnowszym osiągnięciem w produkcji diamentów jest wykorzystanie CO₂ z atmosfery. Aether Diamonds, produkuje diamenty z dwutlenku węgla pozyskanego z atmosfery, a w każdym karacie zawartych jest 20 t usuniętego CO₂ z atmosfery. Dwukaratowy diament zawiera tyle dwutlenku węgla, ile wynosi ślad węglowy wytworzony przez człowieka w ciągu ok. 30 miesięcy. Ten innowacyjny proces produkcyjny sprawia, że każdy wyprodukowany karat aktywnie zmniejsza emisję CO₂ do atmosfery. Wyprodukowanie partii diamentów w laboratorium zajmuje cztery tygodnie – najpierw usuwa się CO₂ z powietrza, następnie gaz poddawany jest działaniu wysokiego ciśnienia i ekstremalnie wysokich temperatur przy użyciu energii słonecznej, wiatrowej i hydraulicznej. Diamenty kosztują od 7 tys. dol. za pierścionek do ok. 40 tys. dol. za kolczyki.
W ostatnich badaniach naukowych udało się wykorzystać syntetyczny diament do wychwytywania części dwutlenku węgla z atmosfery i przekształcania go w zdatne do użytku paliwo i substancje chemiczne. Podobnie jak w przypadku prawdziwych drzew, które do produkcji substancji odżywczych wykorzystują CO₂, światło słoneczne i wodę, opracowane syntetyczne materiały diamentowe wykorzystują te same składniki do produkcji paliwa i substancji chemicznych. Powstały w ten sposób metanol jest alternatywnym biopaliwem, które może być wykorzystywane do napędzania samochodów. Mrówczan, który może być następnie redukowany do innych związków, jest użytecznym materiałem macierzystym niezbędnym dla przemysłu chemicznego.
Każdy diament jest wyjątkowy i drogocenny, jednak w historii zapisały się te, które posiadają szczególne wartości estetyczne lub wyjątkową historię.
„Koh-i-noor” to ważący 105 karatów diament, który był własnością licznych indyjskich władców, a po brytyjskim podboju stał się ozdobą korony królewskiej z 1937 r., spoczywającej obecnie w londyńskim Tower.
„Regent” to diament znaleziony przez indyjskiego niewolnika, który według podań ukrył go w ranie na swojej nodze. Po wielu latach klejnot trafił do korony francuskiego króla Ludwika XV, a następnie do miecza Napoleona Bonaparte.
„Orłow” zaliczany jest do najczystszych diamentów świata, o masie 189,62 karat. Był własnością Nadir-Szacha, a po śmierci księcia trafił do Amsterdamu gdzie za 450 000 rubli kupiono go do Rosji. Nabył go dla carycy Katarzyny II hrabia Orłow chcąc odzyskać jej łaski. Odtąd diament zdobił berło carów.
„The Hope” to diament znany z historii przynoszenia swym właścicielom nieszczęścia. Obecnie klejnot ten znajduje się w Instytucie Smithsonian.
Słynny diament Tiffany’ego ma z kolei żółtą barwę, waży 128 karatów i zdobił szyję Audrey Hepburn przy okazji kręcenia filmu „Śniadanie u Tiffany’ego”.